wtorek, 19 listopada 2013

Primping with the stars Benefit zbiorowa recencja :)

Dziś zbiorowa recenzja 6 miniaturek zakupionych w zestawie w Sephorze. 
Stwierdziłam ze rozsądniej jest kupić zestaw sześciu produktów za cenę niewiele wyższą niż jeden pełnowymiarowy produkt. Pierwszym zestawem który kupiłam jest 
Primping with the stars.  
Oto moje wrażenie po stosowaniu tych produktów mam nadzieję że będzie dla was pomocna :)



Na początku kilka słów o opakowaniu. W pięknym kartoniku mieści się jeszcze piękniejsza książeczka zamykana magnetycznie w której mieszczą się nasze skarbki. Do zestawu jest jeszcze dołączona ulotka "doczepiona" do lusterka na której opisane są wszystkie produkty oraz instrukcje użytkowania.




1. Stay don't stray. 2,5 ml
Instrukcja nakazuje zrobić 3 małe kropki na powiece górnej i dolnej, zostawić do wchłonięcia i nakładać cienie do powiek oraz korektor.
Jeśli chodzi o działanie to nie wiem czy pomaga w poprawie trwałości korektora bo nigdy nie używałam go w taki spodób ale do cieni się jak najbardziej sprawdza, cienie się nie łamią w powiece ani nie ścierają, jest to dobry produkt.
Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 10 ml i kosztuje ok. 120zł.
Czy je kupię? Nie, za taką cenę napewno nie. Lepsza była wg mnie baza z Artdeco.

2. The Porefessional 7,5 ml
Instrukcja nakazuje Nałożyć bazę w potrzebne miejsca pod makijaż na wcześniej nawilżoną skórę twarzy. Można również nałożyć na makijaż w razie poprawek w ciągu dnia.
Początkowo byłam nią ogromnie rozczarowana, nie przynosiła żadnego efektu, więc stwierdziłam że może być to wina podkładu. tak więc stwierdziłam że trzeba bazę wypróbować ze wszystkimi które mam. Najlepiej współpracuje z Toleriane teint od La Roche Posay, z moim ulubionym podkładem z Bourjois niestety nie chcę się zgodzić.
Ma ciekawą konsystencje dobrze się ją nakłada i efekt z odpowiednim podkładem jest również zadowalający.
Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 22 ml i kosztuje ok. 100 zł
Czy kupię? Sama nie wiem, mam mieszane uczucia, myślę że są lepsze bazy za te pieniądze.

3. Some kind-a gorgeous 3,5g
Instrukcja nakazuje nakładać na całą twarz.
Działania niestety nie mogę opisać gdyż w zestawie produkt ten jest w odcieniu Medium i jest dla mnie za ciemny więc nie nosiłam go w ogóle gdy zobaczyłam jak bardzo kontrastuje z moim naturalnym odcieniem zostawiłam go na bardziej opalony okres w moim życiu :)
Co jednak mogę powiedzieć? Jest to podkład w kremie który po nałożeniu zmienia się w puder. Myślę że sprawdziłby się na mojej cerze gdybym tylko miała próbkę w odpowiednim odcieniu.
Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 9,5 g i kosztuje ok. 100 zł (zgaduję)
Czy kupię? najpierw muszę przetestować :)

4. Benetint 4 ml.

Instrukcja nakazuje Zrobić 3 kreski na policzku i szybko rozetrzeć. Można również nakładać na usta.
Zachwycił mnie od pierwszego użycia. Nadaje bardzo naturalny efekt, stapia się ze skórą, pięknie się prezentuje. Jednak rozmazywać trzeba naprawdę szybko bo wystarczy kilka sekund by na policzku została kreska którą zmyje tylko płyn do demakijażu. Na ustach również się spisuje, daje naturalną delikatną czerwień, jednak wysusza usta więc dla delikatnego efektu można nakładam nawilżający balsam na wyschnięty tint. Minusem jest krótka data ważności bo tylko 6 miesięcy więc ciężko byłoby zużyć pełnowymiarowe opakowanie w tym czasie ponieważ jest on niesamowicie wydajny. Nie trzyma się co prawda cały dzień ale bez problemu można przeprowadzić małe poprawki w ciągu dnia :)
Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 15 ml produktów i kosztuje ok.120 zł
Czy kupię? Kupiłabym gdyby miał dłuższą datę ważności, choć nie wiem czy nie zatęsknię gdy skończę miniaturkę i kupię pełnowymiarówkę :)

5.Girl meets pearl 
7,5 ml

Instrukcja nakazuje nałożyć na czystą skórę by była ona rozświetlona i pełna blasku.
Przeznaczona jest do nakładania na całą twarz jednak Ja nie potrzebuję podkreślać mojej tłustej cery która sama w sobie świeci się jak żarówka jeśli nie nałożę pudru. Lubię go jednak jako typowy rozświetlacz, nakładany na kości policzkowe. Raz czy dwa próbowałam pomieszać go z podkładem przed jego nałożeniem efekt był ciekawy, jednak nadal dla mojej  cery jest to zbyt wiele.
Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 12 ml i kosztuje 120 zł.
Czy kupię? Nie, zdecydowanie wolałabym High Beam.

6. Maskara They're real! 3g
Instrukcja nakazuje nałożyć na rzęsy od nasady aż po końce by uzyskać objętość, długość i uniesienie.
Początkowo byłam ogromnie rozczarowania... Miałam w nim największe nadzieje a tu już myślałam że największy bubel. Ale! Wróciłam do niego bo stwierdziłam że jeden w Bestsellerów w Sephorze musi się sprawdzić chociaż w małym stopniu. Bardzo się cieszę że dałam mu drugą szansę. największy mankament tego tuszu to fakt że nierównomiernie wysycha. U nasady szybciej wysycha i ciężkie jest wykonanie poprawek, więc najlepiej jest zostawić rzęsy po nałożeniu pierwszej warstwy i nie męczyć się z drugą, bo można posklejać rzęsy a bardzo grube i długie POSKLEJANE  nie są nikomu potrzebne.
Tak czy inaczej, jak już rozpracowałam jego "humory" to nawet polubiliśmy się :)
Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 8,5 g i kosztuje ok.100złCzy kupię? Nie sądzę...


A Wy używałyście kiedyś tych produktów?
No i najważniejsze pytanie: Jaki jest wasz ulubiony produkt Benefitu?
Ostatnio bardzo często oglądam róże do policzków 
ale cały czas się zastanawiam czy warto, macie jakieś rady?

15 komentarzy:

  1. ciekawe te kosmetyki,oczywiście obserwuję ! pozdr :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejju, jakie sliczne pudelko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne pudełko! szkoda tylko, że nie wszystkie produkty się sprawdziły...
    Kiedyś chciałam kupić sobie tą bazę maskującą pory, ale po przeczytaniu nie do oonca pozytywnych opinii dałam sobie spokój ;-)
    Natomiast tusz They Are Real jest moim ideałem, najlepszym tuszem jaki miałam, używam już trzeciego opakowania!
    Ogólnie lubię produkty tej marki, tusz jest moim ulubieńcem. Jestem również zachwycona produktami do brwi (paletka wosk + cień oraz żel stylizujacą koloryzujący), jak i rozświetlaczem/różem Rockateur :-) Produkty te towarzyszą mi w codziennym makijażu i jeszcze mnie nie zawiodły :-)
    Mogę ci również polecić korektor Fake Up oraz cudowne błyszczyki :-)
    Ufff, ale się rozpisałam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety nie miałam styczności z tymi produktami :)
    http://veneaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny post oraz świetny blog :)
    Co powiesz na wzajemną obserwacje ? :)
    ( napisz u mnie )

    OdpowiedzUsuń
  6. tusz they're real jest jednym z moich faworytów, ale też musiałam mu dać drugą szansę!

    OdpowiedzUsuń
  7. nie używam nic z tej firmy więc nic nie polecę, ale zawartość ciekawa, ładne pudełko :))
    fajny blog,ciekawe recenzje z pewnością będe zaglądać tu częściej..obserwuję!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny blog :)
    obserwuje ;)

    zapraszam u mnie stylizacje SH
    http://secondhandworldd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety nigdy nie używałam kosmetyków z tej firmy.
    http://zaaczaroowana.blogspot.com/
    + Obserwuję i liczę na rewanż ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. pierwszy raz słyszę o tej firmie
    Jak możesz wejdź na mojego bloga i kliknij w banner sheinside Po lewej stronie :) Bardzo mi na tym zależy . Dla Ciebie to tylko chwila a dla mnie bardzo dużo .Z góry dziękuję .
    http://dark-paradise1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. również już obserwuję! :)
    miłego wieczoru! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam tak słodko wyglądające kosmetyki <3 Cudeńka <3

    OdpowiedzUsuń